czwartek, 14 czerwca 2018

czwartek, 29 marca 2018

vinted

hej kochani!
Bardzo długo zajęło mi zrobienie porządku w moich rzeczach
(ubraniach, butach, kosmetykach). 
Szafki od jakiegoś czasu nie chciały się domknąć, a ja używałam 1/4 z tego, co w nich było.

Kilka dni temu postanowiłam to zmienić i konsekwentnie zabrałam się za segregację.
Zostało tylko to, czego używam, co noszę i czego potrzebuję.

Ponad 2 lata temu założyłam konto na dość aktualnie znanym portalu VINTED,
więc wszystkie przedmioty, które mi już posłużyły, bądź nawet nie, bo od początku 'to nie było to',
znalazły się na aukcjach.

W internecie bywa różnie, szczególnie ze sprzedażą,
ale rzeczy powolutku schodzą, 
trafiają do nowych właścicieli i cieszą się miejscem w czyjejś szafie.

Ważne jest, aby zrobić dobre zdjęcia, ustawić dokładne opisy każdego produktu
i określić adekwatną cenę.
(Tylko te ceny wysyłek na poczcie...szkoda słów.)

Samej zdarza mi się coś kupić na vinted, zgodzić się na wymianę.
To miejsce, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie, 
bo katalog jest pełen rozmiarów, kolorów i znanych marek.
 
Link do mojego profilu- klik.
Zapraszam,
do zobaczenia w następnym wpisie.


środa, 28 lutego 2018

roses



hej kochani!
Uwielbiam róże. Szczególnie białe.
Mają dla mnie duże znaczenie, same w sobie są piękne i nawet nie wiem dlaczego, 
ale ze wszystkich kwiatów, te lubię najbardziej.

Bardzo długo chciałam mieć tatuaż.
To pewnego rodzaju ingerencja w swoją naturalność.

Czekałam, żeby upewnić się w swoim przekonaniu, że to dobry wzór, miejsce, czas
i jestem gotowa nosić go przez całe życie, aż do lipca 2017.
Zdecydowałam się na studio w Sosnowcu i trafiłam na tatuażystkę, 
która świetnie wykonała na mojej ręce wzór (wcześniej dokładnie rozrysowany).
 Wybrałam właśnie róże.
Mój tatuaż to sam kontur, bez cieniowania i bez koloru-prostota.
Za miesiąc będę go kończyć (tak, jeszcze daleka droga haha).
Chciałabym, żeby kwiaty, liście i pączki oplotły ramię wokół,
a później zostały odpowiednio wycieniowane.
Plany, plany.

Samo wykonywanie tatuażu, to kwestia absolutnie indywidualna.
Próg bólu? Zależy od człowieka.
Ja byłam kłuta w miejscu dość czułym, ale nie sprawiało mi to ani dyskomfortu ani bólu,
możliwe, że byłam zbyt przejęta faktem, że w ogóle leżę na tym fotelu.
Ceny są bardzo chwiejne, zależne od studia i wielkości wzoru.

Jestem szczęśliwa, 
że zaczęłam spełniać moje marzenie i mam możliwość je aktualnie dokończyć.
W przyszłości chcę kontynuować zabiegi, wstępne zarysy już się snują w mojej głowie 
(nie od dziś i nie od wczoraj).

Pragnę tylko przestrzec wszystkich, którzy (nawet tylko) planują tatuaże,
podejdźcie do tego na spokojnie, bez pośpiechu. 
Znajdźcie dobre studio, z ludźmi, którzy wam nie zrobią 'krzywdy', a znają się na swoim zawodzie,
bo nie trudno o takich.
+HIGIENA. Dbajcie o siebie, pilnujcie w studiu sterylizacji narzędzi pracy i 
zapoznajcie się z instrukcją obchodzenia się ze świeżym tatuażem, bo przez jakiś czas,
 trochę tych zaleceń jest. 

Do następnego wpisu.